O testach

Atramenty testuję na trzech rodzajach papieru, tak by każdy w domu mógł w podobnych warunkach uzyskać zbliżony wynik.

Papier:

Image Volume 80 g / m2 – tradycyjny papier ksero stosowany do druków dokumentów w biurach (nadaje się do drukarek atrametowych i laserowych), na którym składa się podpisy lub wypełnia druki/zapiski.

Oxford 90 g / m2 – zeszyt 96 kartkowy, szyty, w kratkę, posiadający papier satynowany, ekstra biały. Zeszyty te są reklamowane: „Oxford przebija wszystko, tylko nie tusz…” – ulubiony zeszyt wielu uczniów i studentów.

Rhodia 90 g / m2 – notes A5 w stylu reporterskim, oznaczony w katalogach Rhodii jako No 16, w linię, papier bezkwasowy, neutralne pH, gładki, lekko kremowy. Notesy Rhodii są bardzo często wybierane do notatek czy pamiętników/dzienników przez wielu ludzi piszących piórami.

Oczywiście istnieje wiele innych rodzai papierów, które również znam i używałem, jednak wybór padł na trzy powyższe.

Pióro:

Do testów wybrałem pióro ze średniej półki cenowej: Waterman Hemisphere ze stalówką „F”.
Największy odsetek ludzi pisze właśnie rozmiarem „F”, w dalszej kolejności jest „M” oraz „EF”. W skrajnych przypadkach sięgają ludzie po szersze stalówki. W starych piórach bardzo często pojawiały się stalówki elastyczne (tzw. fleksujące, od angielskiego słowa flexing, w skrócie „flex”). Podczas pisania nimi atrament potrafił pięknie zmieniać nie tylko linię, ale i kolor (tzw. cieniowanie).

Kilka wyjaśnień odnośnie karty testowej,
czyli odczucia subiektywne i wartości przybliżone:

Przepływ

Przepływ to nic innego jak sprawne przedostawanie się atramentu ze zbiorniczka w piórze (nie istotne czy jest to nabój, konwerter czy zbiorniczek tłokowy) poprzez kanaliki spływaka, aż po stalówkę, a właściwie jej czubek. Lepkość też ma znaczenie, ale tu przydaje się bardziej do pisania piórami maczanymi. Atrament powinien „trzymać się” stalówki, a nie po niej spływać. Większość atramentów ma dobry przepływ, jednak zdarzają się tzw. suche atramenty, które mają problemy z przepływem. Co prawda można je używać do tzw. mokrych piór, ale to rzadko poprawia sytuację. Suchość tych atramentów to najczęściej nic innego jak przesycenie ich barwnikiem, powodującym nadmierną gęstość. Przez to płyn w kałamarzu może wydawać się nie atramentem, ale farbką plakatową. Zalecałbym ostrożność.

Przebijanie

Przebijanie jest również ważne, choć tutaj wszystko zależy od papieru. I jak pokazują testy na różnych stronach czy forach dyskusyjnych, nie jest istotna gramatura papieru3, ale dokładność ułożenia włókien wraz ze wszystkimi dodatkami i wypełniaczami użytymi podczas produkcji. Optymalny papier do pisania to gramatura 80 i 90 g / m2, a właściwie powinienem napisać – najczęściej stosowany. Jednak zdarzają się papiery o gramaturze niższej (np. 70), na których atramenty nie przebijają na drugą stroną, a także o gramaturze podanej wyżej lub lepszej, gdzie atrament potrafi przeniknąć na drugą stronę kartki. Przebijanie ma również związek z gęstością atramentu. Gęstsze atramenty wolniej wnikają w strukturę papieru, przez co potrafią wolniej wysychać, za to nie przebijają. Te bardziej wodniste nie tylko szybciej zostają wchłonięte, ale potrafią także strzępić. Strzępienie to nic innego jak rozlanie się atramentu po włoskowatej strukturze papieru w obrębie pisanej, czy też kreślonej linii przyborem pisarskim.

Cieniowanie

Wiele osób ceni sobie atramenty cieniujące, czyli zmieniające o kilka tonów barwę podczas pisania. I nie jest ważne, jak pokazują testy atramentów, czy stalówka jest elastyczna4 czy sztywna. W wielu atramentach gęstość potrafi tak rozwarstwić barwę podczas pisania stalówką, że ukazuje naszym oczom różnorodne nagromadzenie barwnika atramentu na kartce. I tu pojawia się kolejny ważny punkt – nasycenie. Nasycenie może, choć wcale nie musi, wpływać na cieniowanie. Czasami silnie nasycone atramenty nie cieniują w ogóle lub w tak minimalnym stopniu, że jest on zauważalny dopiero przy dużym powiększeniu (szkło powiększające lub zeskanowana strona wyświetlona na monitorze komputera). Z kolei zdarza się, że z pozoru mało nasycone atramenty podczas pisania stalówką elastyczną potrafią bardzo ładnie cieniować. Poniżej przykład cieniowania atramentu Pelikan 4001 Brąz, gdzie do napisania tekstu użyto stalówki nie elastycznej o rozmiarze F:

Pelikan-4001-Brown-txt
Przykład: Pelikan 4001 Brown

Wodoodporność

Kolejną ważna rzeczą jest wodoodporność. Bardzo wiele osób szczególnie na ten parametr zwraca uwagę, gdyż zależy im na tekście przez nich napisanym, by zachował się dłużej i nie ulegał wpływom atmosferycznym (opadom jak i samej wilgotności w pomieszczeniu). Podczas testów atramentów zauważyłem, że wodoodporność można podzielić na trzy klasy: A, B i C.

Klasa A. zupełna wodoodporność, gdzie ubytek barwnika jest niezauważalny, a tekst idealnie czytelny.

De-Atramentis-Document-Ink-Dunkelblau-woda
Przykład: De Atramentis Document Ink Dunkelblau

Klasa B. wodoodporność zwyczajna, gdzie widać śladowe (lub znaczne) ubytki barwnika, przy czym tekst jest bardzo dobrze widoczny.

De-Atramentis-Alchemist-Black-Night-woda
Przykład: De Atramentis: Alchemist – Black Night

Klasa C. brak wodoodporności, gdzie barwnik rozpuszcza się, a pismo staje się nieczytelne lub zupełnie niewidoczne.

De-Atramentis-Wood-Brown-woda
Przykład: De Atramentis Wood (Brown)

Wysychanie

I ostatni, ale jakże ważny parametr – czas wysychania. Tutaj nie muszę chyba nikogo przekonywać, że im szybciej schnący atrament (a tak prawdę mówiąc wnikający w strukturę papieru) tym lepszy.

Visconti-Red-wysychanie
Przykład: Visconti Red

Wśród testowanych atramentów zdarzali się rekordziści wysychający ok. 1 sekundy, ale najczęściej występujące i chyba najbardziej optymalne wysychanie jest w granicach 3 – 5 sekund. Powyżej 10 sekund można uznać atrament za długo schnący. Im dalszy czas, tym większa dyskwalifikacja. No, chyba, że ktoś robi swe notatki powoli, to wtedy nie zależy mu na czasie wysychania. Dla mnie, prywatnie, to jednak bardzo istotny parametr, bo wiele razy zdarzyło się mi oddać podpisany druk, czy dokument osobie, a ta jak na złość zawsze chwytała go w tym miejscu, gdzie atrament był świeży. Powodowało to rozmazanie tekstu (bądź podpisu) lub w najlepszym wypadku pobrudzenie palców u odbiorcy. Sytuacja nader kłopotliwa.